Pokłady statku jak kręgi piekła
Data: 07-02-2009 o godz. 22:12:47
Temat: Teatr, opera, balet


Natalia Korczakowska Natalia Korczakowska spróbowała dokończyć w teatrze filmowy pomysł Andrzeja Munka. Jej "Pasażerka", historia powojennego spotkania więźniarki Auschwitz i esesmanki, to przykład, jak fascynujący pomysł może zniszczyć spektakl.

Gdy na ekranie pojawia się elegancki statek, wiadomo zwykle, że za kwadrans nastąpi katastrofa, a połowa bohaterów zginie. W teatrze, gdzie od czasów baroku rzadko praktykuje się zatapianie sceny i pirotechnikę, widzowie muszą zadowolić się katastrofą "egzystencjalną". Co nie znaczy, że mniej widowiskową.

Tekst "Pasażerki" (początkowo słuchowisko, później scenariusz niedokończonego filmu Andrzeja Munka, w końcu powieść) Zofii Posmysz jest historią traumatycznej relacji między Martą (Maria Czykwin), więźniarką Auschwitz, a esesmanką Lizą (Agnieszka Podsiadlik). Sado-masochizm, lesbijska fascynacja, związek kata i ofiary - żaden opis nie jest tu na tyle trafny, co porównanie z "Nocnym portierem" włoskiej skandalistki Liliany Cavani i "Salo" Pier Paolo Passoliniego. W obozie zagłady, w przestrzeni zawieszonych praw, Liza i Marta prowadzą śmiertelną grę opartą na fascynacji i okrucieństwie, wyróżnianiu i upadlaniu, czułości i rywalizacji.

Wszystko wskazuje na to, że ostatecznie więźniarka ginie. Jednak, gdy po kilkunastu latach Liza płynie z mężem Walterem (Jerzy Senator) rozpocząć nowe życie w Stanach, na statku spotyka kobietę łudząco podobną do Marty. Filmu o konsekwencjach tego szokującego spotkania Andrzej Munk nie nakręcił. Zginął w wypadku samochodowym, zakończywszy jedynie zdjęcia do części "obozowej" (z których w 1963 r. powstał film "Pasażerka").

Natalia Korczakowska (autorka spektakli w TR Warszawa i głośnej "Elektry" w Jeleniej Górze) chciała zapełnić tę lukę. Skupiła się wyłącznie na motywie spotkania po latach, historię z Auschwitz pozostawiając jedynie w dialogach bohaterów. Odwróciła sytuację: pokazała statek jako obóz, miejsce wyjęte spod prawa, miejsce permanentnego "stanu wyjątkowego". Więźniarką byłaby tu tym razem Liza zasklepiona we wspomnieniach i strachu, że wyda się jej nazistowska przeszłość. Uwięzienie w przeszłości podkreśla zaskakująco młody wiek wybranej do tej roli Agnieszki Podsiadlik - jakby po kilkunastu latach od zakończenia wojny Liza pozostała tą samą "Niemką w mundurze".

Temat powojennej traumy, która odzywa się po latach, Paweł Demirski i Monika Strzępka świetnie pokazali ostatnio na poziomie państwa i systemu w jeleniogórskiej "Sztuce dla dziecka". "Pasażerka" mogła pokazać mechanizm zmagania z pamięcią na poziomie osobistym.

Ale na jasnych deskach pokładu, wśród leżaków i kół ratunkowych, toczy się także inna opowieść. W adaptacji wykorzystano fragmenty książek Giorgio Agambena (znanego w Polsce dzięki spektaklom René Pollescha), który poprzez figury "obozu", "stanu wyjątkowego", "nagiego życia" interpretuje wiele problemów współczesności (zwłaszcza kwestię praw człowieka i uchodźców). Stąd wprowadzenie w świat luksusowego rejsu Chóru Uchodźców. Stąd zmiana obsługi pokładowej w brutalnych, kategorycznych "klawiszy", bez których nadzoru pasażerowie nie mogą się poruszać, ubrać, jeść ani bawić. Akcję przerywają co chwilę wykrzykiwane przez stewardów instrukcje i regulaminy - jak posługiwać się sztućcami, jaka jest struktura władzy na statku. Goście są tresowani na równi z krążącym między nimi psem.

W rezultacie jednak "Pasażerka" rozpada się na dwa spektakle, które niemal się nie spotykają. W jednym po pokładzie krąży widmo Marty, małżeństwo Waltera i Lizy przechodzi kryzys zaufania, a sama Liza odbywa podróż poprzez kolejne pokłady, niby przez kręgi Dantejskiego piekła. W drugim: trójka uchodźców prowadzi filozoficzne dyskusje językiem Agambena, podkrada pasażerom zegarki, rozmontowuje podłogę.

Pierwszy, oparty w większości na grze aktorskiej, niemodnych emocjach i psychologizmie, jest może prostszy, ale angażuje. Drugi, przekombinowany - okazuje się magiczną sztuczką, której tajemnicę zdradzono jeszcze przed rozpoczęciem. Tautologiczna, wielokrotnie powtarzana diagnoza "wszystko jest jak obóz" zabija całe widowisko.

"Pasażerka" Zofii Posmysz
adaptacja Natalia Korczakowska, Tomasz Śpiewak
reż. Natalia Korczakowska
Teatr Współczesny we Wrocławiu

Joanna Derkaczew Gazeta Wyborcza

uzupełnij (skomentuj) ten artykuł tutaj - w tytule napisz "..do artykułu -tu adres URL , Twój wpis (po zatwierdzeniu przez administratora) zostatanie dołączony do artykułu. Jeżeli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, do Twojego tekstu zostanie dodana Twoja nazwa (na życzenie możemy podać pełne Twoje dane, jakie zamieściłeś w swoim profilu)






Artykuł jest z Portal Sztuki | sztuka: plastyka, teatr, muzyka
http://sztuka.gallery-art.pl

Adres tego artykułu to:
http://sztuka.gallery-art.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1251