Welcome to Portal Sztuki | sztuka: plastyka, teatr, muzyka

 
Menu
· Strona główna
· Napisz i wyślij artykuł
· Starsze artykuły
· Dzienniki
· FAQ - pomoc
· Kontakt z nami
· Moje konto
· Prywatna wiadomość
· Rekomenduj nas

Szukaj



Zaloguj się
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz zarejestrować się w ciągu kilku minut tutaj. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał dostęp do większości modułów

Kto online
Teraz witrynę przegląda 13 gość(ci) i 0 użytkownik(ów).

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować klikając tutaj

Licznik odwiedzin

9312806
odsłon strony od lipiec 2007

Wybr. losowo kategoria

Proza, poezja, inne
[ Proza, poezja, inne ]

·New Polish Nude Photography
·Death book
·Luki między gwiazdami
·Pisanie o górach, czyli koniec ery heroicznej
·Diabeł irlandzki
·Bunkier Sztuki zaprasza
·Premiera książki Krótka historia Grupy Ładnie
·Czułość i sarkazm Virginii Woolf
·Erotyczne harce artystów

Dzisiejsze artykuły:
Dziś jeszcze nie było artykułu z tego działu.

Z naszego archiwum


Wystawa fotografii piktorialnej pt. ULICA KROKODYLI
Ideą powstania naszego Pictorial Teamu była chęć popularyzacji tak mało znanej dziedziny fotografii, jaką jest piktorializm i to w swoim współczesnym wydaniu. Sądzimy, że nam się to udało; potwierdzają to sukcesy na rynku fotografii krajowej jak i europejskiej np. nagroda ministra kultury i sztuki RP, ministra kultury Rosji czy Królewskiego ... więcej


RASTER, Michał Budny Światło

Promień wpadającego do pokoju światła był przedmiotem jednej z pierwszych instalacji rzeźbiarskich Michała Budnego ("Światło", 2004). Po kilku latach artysta powraca do tematu światła dekonstruując jego fizyczną spoistość i analizując w zamian metaforyczne sensy.. ... więcej



  
Koniec uwodzenia
Wysłano dnia 08-06-2009 o godz. 18:34:15
Temat: Kino, film
Kino, film

Nowy film Kolskiego to przypowieść o sile i miłości, niemal pozbawiona słów Od piątku w kinach "Afonia i pszczoły" - nowa, chropowata i zaskakująco mroczna przypowieść Jana Jakuba Kolskiego, który zdaje się mówić, że powrót do idylli z "Jańcia Wodnika" jest już niemożliwy.

Nowy film Kolskiego wziął się z rodzinnej anegdoty. I ze starego zdjęcia z 1917 roku, na które reżyser trafił przypadkiem podczas warsztatów dla studentów szkoły filmowej - wśród 19 cyrkowych zapaśników był również jego prawuj, przed wojną chemik i wynalazca pewnego sposobu hartowania włókien, którego uwiodły zapasy: jak twierdzili najbliżsi, rozrywka plebejska i podejrzana. W czasie zawodów zakładał więc czarną maskę - jak bohater "Afonii i pszczół", który tak samo zresztą się nazywa: Rafał Hendlisz. - Zamarzyłem sobie, żeby te postaci ze zdjęcia ożywić - mówił mi niedawno Kolski.

Autobiograficzny rys w "Afonii " jest ważny, bo podkreśla niejako powrót reżysera do kina autorskiego sprzed "Pornografii" i "Daleko od okna" - od czasu debiutanckiego "Pogrzebu kartofla" w filmach Kolskiego rodzinna przeszłość i popielawska wieś tworzyły przecież błyskotliwy, prywatny mit, którym reżyser dzielił się z widzem. W "Afonii", niemal pozbawionej słów przypowieści o miłosnym trójkącie, widać jednak zasadniczą różnicę: stary dom przy torach, tytułowe pszczoły, a wreszcie późna, niespodziewana namiętność są zaprzeczeniem idyllicznego spokoju, odwiecznego porządku, który choćby w "Jańciu Wodniku" przebijał się zawsze na plan pierwszy. Świat "Afonii" to świat nieoczywisty i mroczny - nawet zewnętrzna uroda miejsca, podkreślana pięknymi zdjęciami Krzysztofa Ptaka, wydaje się ujęta w nawias.

"Czy mnie kochasz?" - pyta żonę swoim niezrozumiałym, bełkotliwym językiem Hendlisz. "O takich rzeczach się nie mówi" - odpowiada ze złością Afonia (Grażyna Błęcka-Kolska). To ona, szorstka i ukrywająca swoją kobiecość, opiekuje się sparaliżowanym mężem, wozi go na spacery i zapaśnicze zawody, ale bezwiednie, jakby jej życie ograniczało się do powtarzanych mechanicznie rytuałów. Aż pojawi się na małej stacyjce kolejowej "ten trzeci", pozbawiony imienia Ruski (Andriej Biełanow), który obudzi w Afonii miłość i pożądanie.

W przeciwieństwie do baśniowego "Jasminum" Kolski nie próbuje tym razem widza uwodzić. Nie pozwala w łatwy sposób polubić swoich bohaterów, zastępuje realizm umownym, fabularnym szkicem, a psychologię - symbolami: jak ofiarowana w prezencie królowa pszczół czy dziura w ścianie, przez którą Afonia może Ruskiego podglądać. Namiętność między kochankami przyjąć więc trzeba na wiarę - może dlatego, że w przeciwieństwie do zazdrości męża (kolejna u Kolskiego świetna rola Mariusza Saniternika) jest ona nieracjonalna i nielogiczna?

Kolski wyraźnie odziera zresztą miłość z melodramatycznego blasku - wpisuje w nią zdradę, zazdrość, rywalizację. Dwaj zapaśnicy - jeden młody, silny i efektowny (Ruski), drugi stary i schorowany (Rafał) - konkurują tutaj o kobietę, ale gra zdaje się toczyć o zupełnie inną stawkę. "Afonia" ciekawa jest dla mnie jako film o dramacie ciała, które rządzi się instynktami, nie pozwala się kontrolować, a jednocześnie zmuszane jest do nieustannych zapasów, siłowania się z kimś innym: czy to w relacjach damsko-męskich, czy nawet - jak widzimy w retrospekcjach - w sytuacji zamknięcia w obozie koncentracyjnym.

W tej walce - jak w zapasach - ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać (nawet wśród pszczół, jak mówi bohaterka, nie może być dwóch królowych). Ale każde zwycięstwo podszyte jest klęską. W przeciwieństwie do bohaterki "Antychrysta" von Triera, Afonia nie kaleczy sobie intymnej części ciała, a jednak sama sobie zada inną, cielesną "karę".

Film zaczyna się w roku 1953 (właśnie umarł Stalin), pojawiają się w "Afonii" wspomnienia z czasów wojny, a rywalizacja Hendlisza z Ruskim ma znaczący podtekst: ten pierwszy jest Żydem z obozową przeszłością, a drugi, jak się okaże, nie przypadkiem nosi radziecki mundur. Polityczno-historyczny teatr Kolskiego interesuje jednak najmniej - prywatna, uczuciowo-miłosna "wojna" okazuje się ważniejsza, niż powojenna Polska szykująca się do odwilży.

Ten subiektywny punkt widzenia podkreśla niemal nieustannie obecna w filmie stara kamera na korbkę, którą trzyma w ręku Afonia. Filmuje to, co osobiste, dla wielkiej historii nieważne. Ale nawet z tych quasi-amatorskich obrazów wplecionych do fabuły przebija niepokój. Nietrudno przypuszczać, że kryje się za nimi sam Kolski - reżyser demiurg, który snuje swoją niewygładzoną, chropowatą, niełatwą w odbiorze przypowieść w sposób niby dla siebie typowy, a jednak inny. Powrót do idylli z "Jańcia Wodnika", zdaje się mówić reżyser, jest już niemożliwy.

"Afonia i pszczoły", reż. Jan Jakub Kolski, Polska 2009, dystr. Best Film

Paweł T. Felis Gazeta Wyborcza

uzupełnij (skomentuj) ten artykuł tutaj - w tytule napisz "..do artykułu -tu adres URL , Twój wpis (po zatwierdzeniu przez administratora) zostatanie dołączony do artykułu. Jeżeli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, do Twojego tekstu zostanie dodana Twoja nazwa (na życzenie możemy podać pełne Twoje dane, jakie zamieściłeś w swoim profilu)

 
Pokrewne linki
· Więcej o Kino, film
· Napisane przez admin


Najczęściej czytany artykuł o Kino, film:
Rusałka w rosyjskim megalopolis


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 0
Głosów: 0

Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyślij ten artykuł do znajomych Wyślij ten artykuł do znajomych


Kategoria

Kino, film

..

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.04 sekund